Czasem słyszę z pokoju dziecięcego: “Mamo, a nie wiesz gdzie jest…” albo “Mamo, a widziałaś może…”. Kilka takich zdań usłyszanych w krótkim czasie to dla mnie sygnał, że czas na porządki w pokoju dzieciaków.

Czy zabawek może być za dużo? Pewnie tak. Jedna kwestia to ich ilość, a druga to stan fizyczny. Z tego też względu raz na jakiś czas robimy wspólnie przegląd posiadanych zasobów. Jaki mamy klucz?

Jestem sentymentalna, więc są zabawki moich dzieci, które odkładam do pudełka wspomnień. Tak, każda z moich pociech ma takie pudełko. Znajdują się w nim pierwsze śpioszki, czapeczka, identyfikator ze szpitala, pierwsza zabawka i kilka innych drobiazgów. Jest tam też zeszyt, który prowadziłam w pierwszych miesiącach życia dziecka. Z każdym rokiem dokładam coś, co ma znaczenie, co może mieć wartość zdecydowanie emocjonalną, może wywołać uśmiech na twarzy za kilka lat.

Taki los spotyka tylko kilka zabawek 🙂 A co z resztą?

Przeglądając zawartość pudełek w pokoju dzieci zawsze odkładam te uszkodzone, nie do naprawienia. Te trafiają niestety do kosza.

Zwracam uwagę na to by zabawki były zgodne z wiekiem, więc te, z których dzieci wyrosły przekazuję dalej. Zwłaszcza jeśli sprawdziły się w naszym przypadku. Takim hitem była mata edukacyjna czy karuzelka do łóżeczka. Bardzo często zabawki w stanie idealnym odsprzedaję innym odzyskując niekiedy 90% ich wartości! To zasługa “inwestowania” w dobrej jakości produkty, sprawdzonych firm. Już kilka razy o tym pisałam – warto wybierać przedmioty dobrze wykonane, trwałe, czy…np. drewniane – te są ponadczasowe!

W pokoju moich dzieci są też takie zabawki, które towarzyszą im niemal od samego początku, i które niezależnie od ilości zdmuchiwanych świeczek – pewnie już zawsze z nimi będą. Zarówno syn, jak i córka mają przytulanki, ukochane misie. Każde dostało swojego chwilkę po urodzeniu i tak zyskali towarzyszy doli i niedoli 🙂

Do takich długowiecznych zabawek należy też lego. Zaczynając od duplo. Pierwszy zestaw syn dostał w okolicach roczku, a że wciągnęło go układanie, to dokupiłam wielkie pudło używanych,  następnie dostał kilka zestawów w prezencie i w ten sposób mamy chyba tonę duplo, które jest ciągle w użyciu! Ta sama rzecz dotyczy zwykłego lego. Synek bawi się klockami, które należały jeszcze do jego taty! Co więcej były to poszanowane i niemal kompletne zestawy. Teraz syn bawi się głównie Lego Mindstorm, uh – to już zupełnie inny poziom zabawy. To właściwie już programowanie robotów. Niemniej często jeszcze wraca do duplo i do zwykłego lego czy Technic. Myślę, że akurat te klocki zostaną u nas jeszcze bardzo długo. I będzie to też zabawka przekazana kolejnemu pokoleniu 🙂 I pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu firma Lego była na skraju bankructwa.

W przypadku części zabawek decydujemy o przekazaniu ich do przedszkola lub do świetlicy szkolnej. Nadal pozostają w użyciu – trafiają do różnych grup wiekowych. Nieraz moje dzieci też się nimi jeszcze bawią. W tej sposób traktujemy też książki, które nam się już znudziły lub dzieci “wyrosły” z nich. Przekazujemy do przedszkola, szkolnej lub osiedlowej biblioteki. Czasem zabawki w stanie idealnym przekazujemy np. na loterię szkolną, jako fanty. Ech – mój syn raz wylosował taki fant od nas – minę miał niezbyt uradowaną.

Dwa razy też dzieci zdecydowały się podzielić swoimi zabawkami z innymi maluchami z domu dziecka.

A i jeszcze jedną rzecz robię czasem, ale to w przypadku córki, przedszkolaka. Jest jeszcze na tyle mała, że to na nią “działa”.Co jakiś czas odkładam kilka zabawek do garderoby. Mała odpoczywa od nich i po kilku tygodniach na nowo ją interesują i cieszą. Syn nie jest już “podatny” na ten sposób 🙂 Za to nadal obydwoje po dłuższym wyjeździe odkrywają swój pokój i jego zawartość na nowo 🙂

Gdy dzieciaki były młodsze często organizowałyśmy z zaprzyjaźnionymi mamami z osiedla wymianki. Taki maluch może szybko znudzić się przedmiotem, zwłaszcza jeśli odkryje wszystko, co było do odkrycia. Plusem takiego układu było też to, że nie musiałyśmy kupować wszystkiego, co przypuszczalnie zainteresowałoby malucha choć na chwilkę. Największym powodzeniem wśród mam i dzieci cieszyły się wszelkie z kategorii interaktywnych. Im więcej się działo, tym lepiej. Pchacze, kostki edukacyjne czy jeździki królowały na cotygodniowej wymiance 🙂 Nieraz też uzgadniałyśmy, co tam która planuje zakupić, np. przy okazji Dnia Dziecka, by się nie dublować 🙂

Prawda jest jednak taka, że wraz z dziećmi gromadzimy masę różnych rzeczy i dopiero z perspektywy czasu umiemy powiedzieć, co się sprawdziło, a co nie. Nie zawsze mamy też wpływ na to, co dostają nasze pociechy w prezencie – i taką pigułkę kiczu i plastiku (o zgrozo nieraz z dźwiękiem) czasem trzeba przełknąć z uśmiechem.

Powodzenia w porządkach!

One thought on “Co robić z nadmiarem zabawek?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge