Maj jest wyjątkowy. Zawsze lubiłam ten miesiąc za ciepło, zapach, kolory i kwiaty. Od 6 lat kojarzy mi się jednak przede wszystkim z urodzinami mojej córki. Co roku zapraszamy grupę przedszkolną do wspólnego świętowania tej okazji. Za kilka dni będzie impreza. Zaproszenia rozdane, tort zamówiony, czekamy jak na szpilkach. Mamy bardzo fajną grupę rodziców i zawsze otwarcie rozmawiamy o prezentach dla solenizanta. Chroni nas to przed dublowaniem się rzeczy i pozwala też zorganizować się gościom i kupić bardziej wartościowy przedmiot.

Oto czego córka może spodziewać się w tym roku.

Młoda, jako ogromna fanka wszelakich prac plastycznych – zużywa hurtowe ilości kartek, kredek, flamastrów. Zażyczyła sobie dodatkowe materiały. Ponadto – świetnie sprawdzają się w jej przypadku wszelkie stempelki, którymi ozdabia swoje prace. Myślę, że któryś z gości zadba o nowe wzorki. Bardzo fajne są także szablony do tworzenia mandali. Od kilku lat mamy zestaw, który młoda użytkuje w spadku po bracie. Tworzy wzory, które potem koloruje. Niektóre są niezwykle ciekawe! Dodatkowo w planach są dziurkacze do wycinania różnych wzorków. Można kupić pojedynczo lub w zestawie – ta druga opcja zdecydowanie bardziej się opłaca i taka pewnie znajdzie się w jednej z toreb prezentowych.

Na drugim miejscu pożądanych w tym roku prezentów znajdują się puzzle. Tak, tak – banalna sprawa, nic wyszukanego. Ot zwyczajne kartonikowe puzzle. Ale… córce bardzo zależy na tym, by nie były z księżniczkami – inni bohaterowie są mile widziani. A to już jest małym wyzwaniem dla kupującego. Kolejna wskazówka dotyczy ilości elementów. Solenizantka zażyczyła sobie co najmniej 100. Możliwe, że będzie potrzebowała naszej pomocy w układaniu ich – ale osobiście uwielbiam tak spędzać czas, więc już się cieszę na nowe puzzlowe wyzwanie.

Co jakiś czas obserwuję w grupach rówieśniczych moich dzieci szał na kolekcjonowanie. Dotyczy to także mojej córki. Aktualnie fascynuje się laleczkami LOL Surprise. Ma ich kilkanaście – choć na rynku dostępnych jest bodajże 8 kolekcji – niektóre po kilkadziesiąt modeli. Nasze egzemplarze pochodzą z różnych – tu córka nie ma determinacji do zbierania konkretnej serii. Te malutkie laleczki są niezwykle zajmujące. Zazwyczaj w każdym zestawie, obok lalki, są jeszcze akcesoria, które pozwalają w sposób bardzo kreatywny bawić się dziecku. Najczęściej laleczka jest schowana w kuli, która składa się z kilku warstw. Zdejmowanie ich jedna po drugiej pozwala odkrywać kolejne akcesoria i wreszcie samą lalkę. Emocji jest co niemiara. Początkowo byłam im niechętna – zakup jest losowy – nie wiemy, co znajduje się w kuli czy pudełku, która konkretnie lalka. Ale…zdublowane egzemplarze łatwo wymienić np. w odpowiedniej grupie na Facebooku! Im więcej lalek, tym więcej akcesoriów – i ciekawsza zabawa. Bardzo fajnie laleczki sprawdzają się na wyjazdach – 2-3 sztuki wraz z dodatkami bardzo pomagają na nudę w trakcie podróży. Córka ma dla swoich panienek domek, co dodatkowo uatrakcyjnia zabawę. Laleczki LOL Surprise to najczęściej wybierany prezent składkowy w naszej grupie przedszkolnej. Myślę, że kolekcja córki powiększy się o kolejny egzemplarz w tym roku.

Na liście wyczekiwanych prezentów jest także lego. W sumie nie przypuszczałam, że młoda wciągnie się w układanie klocków. Dla jej brata – inne zabawki mogą nie istnieć, ale ona do niedawna wolała duplo. Jednak od jakiegoś czasu obserwuję, jak z ogromnym skupieniem układa te zestawy Lego Friends, które posiada. Co ciekawe zaczęła także korzystać z dołączonych do nich instrukcji – wcześniej nie rozumiała ich. Ostatni, spory zestaw, złożyła samiuteńka właśnie w oparciu o instrukcję. Osobiście nie lubię tych dziewczęcych serii z lego. Są bardzo infantylne, składają się z miliona drobiazgów i w sumie po ułożeniu całości ten efekt nie jest tak spektakularny, jak np. w chłopięcych zestawach z pojazdami. No ale nie ja jestem grupą docelową Lego Friend 😉 dziecku się podobają te klocki, a to najwazniejsze.

No i ostatni, największy prezent – tym razem niespodzianka. Córka dostanie go za kilka dni, więc też musi wykazać się niezłą cierpliwością. Osobiście jestem podekscytowana nie mniej od niej. Bardzo długo wybieraliśmy go, rozważaliśmy różne warianty i w końcu zdecydowaliśmy się na wersję dla naszych dzieci. Za kilka dni w naszym ogrodzie stanie drewniany domek! A właściwie to mini plac zabaw z domkiem – bazą – bo wiemy, że taki wymarzyła sobie córka. Jestem ogromnie ciekawa jej reakcji.

PS. O tym jak wybieraliśmy domek, co było ważne, czym się kierowaliśmy w poszukiwaniach opowiem następnym razem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge