Ostatnie dni stoją pod znakiem strajku nauczycieli. Przedszkole mojej córki jest zamknięte i zmusza nas to do nie lada ekwilibrystyki w zapewnieniu małej opieki. Na szczęście mogę pracować z domu – więc korzystam z tej opcji. Niestety nie jestem w stanie poświęcić dziecku tak dużo uwagi, jakbym chciała – mam swoje obowiązki i zadania, które muszę w tym czasie wykonać. Dlatego też zaopatrzyłam się na ten czas w kilka rzeczy, które miałam nadzieję pomogą mi uatrakcyjnić te dni.

Jako, że moja córka uwielbia wszelkie zabawy plastyczne i manulane – celowałam głównie w takie. I tak oto powstała lista sprawdzonych atrakcji.

Na pierwszym miejscu ciastolina. Nasz pewniak. Uważam, że jej wynalazca powinien dostać Nobla za pomysł. Moje zadanie sprowadziło się do dokupienia kilka kolorów. Foremki i inne dodatki córka ma w ilości niemal nieprzyzwoitej. Zazwyczaj kupuję ciastolinę marki Play-Doh. Bardzo ją lubię – jest miła w dotyku i ma przyjemny aromat. W sumie to jedna z najfajniejszych zabawek moich dzieci. Dość wcześnie zaczęły się nią bawić. Ciastolina jest bardzo elastyczna, dzięki czemu nawet małe rączki nie mają najmniejszego problemu z uformowaniem jej. I jeśli tylko pociecha nie konsumuje wszystkiego, co w łapkach trzyma – bardzo polecam tę masę do zabaw. Nie dość, że doskonale zabija nudę i rozwija manualne zdolności maluchów to nie brudzi dłoni i daje się łatwo posprzątać, nawet jeśli małe nóżki wgniotą ją w dywan.

Hitem na czas przymusowego pobytu w domu okazały się też gipsowe odlewy  – to jedna z takich zabawek, co do których nie byłam przekonana. Obawiałam się, że będzie jednorazowa. Tymczasem córka była pochłonięta całkowicie – w pierwszej kolejności wykonaniem odlewu gipsowego, a potem malowaniem, gdy już figurki były suche. Do każdej z figurek udało się zamontować magnes, dzięki czemu prace trwale zdobią nasz okap i tylko czasem sypie się z nich odrobina brokatu. W odlewach możemy umieścić też wpinki, dzięki czemu powstaną piękne, kolorowe broszki, które można np. podarować komuś w prezencie. Są też wersje dla chłopców lub powiedzmy unisex 🙂 Prz tej zabawie córa wymagała mojej asysty – ale trwało to chwilkę.

Doskonale sprawdzają się nam wszelakie artykuły plastyczne. Moja córka przerabia każdą ilość kartek. Kredki, farby czy inne dodatki dokupuję bardzo często. Codziennie powstaje kilkanaście nowych prac i coraz mniej miejsca na przechowywanie tego rękodzieła. Na szczęście malując jest bardzo skupiona, więc ja też wtedy jestem w stanie pracować bez problemu. Mamy w domu masę różnych szablonów do rysowania – urozmaicają zabawę i czasem ułatwiają – gdy brakuje nam np. zdolności by narysować jakiegoś zwierzaka. Kupując je zwracajmy uwagę czy są wystarczająco duże by dało się swobodnie poprowadzić ołówek. W przeciwnym razie…no cóż przyjdzie nam dorysowywać samodzielnie niektóre elementy. Fajne są też szablony do rysowania mandali. Sama uwielbiam z nich korzystać. Powstają bardzo szczegółowe wzory, które można potem kolorować. Zauważyłam też, że samo rysowanie wzoru jest niezwykle fascynujące – przynajmniej dla moich dzieci.

W pracach plastycznych doskonale sprawdzają nam się wszelkiego rodzaju naklejki. Moje dzieci co jakiś czas proszą o zakup książeczek czy gazetek z nimi. I nawet jeśli kolorowanka jest już wypełniona i można ją oddać na makulaturę – to zawsze zachowuję niewykorzystane naklejki. W ten sposób uzbierało się spore pudełko. Fajnie się sprawdza w takich sytuacjach. Kartka, naklejki, kredki i powstają historyjki obrazkowe, które można dodatkowo ozdabiać, np.pieczątkami czy tematycznymi stempelkami. Mamy kilka zestawów, przeróżnych: literki, wzorki, kwiatki, autka. Córka lubi ozdabiać nimi karteczki, tworzyć książki i komiksy, jak sama mawia. Używamy nie tylko specjalnego tuszu do stempelków, ale też zwykłych farbek, gdy ten się skończy. Tusz zazwyczaj szybko wysycha i bywa trudno zmywalny, niestety.

Są też zabawy, które fascynują moją córkę, ale nie ma do nich za grosz cierpliwości 😉 Np. 6. szycie – nie jest jej mocną stroną, choć Mała marzy o maszynie i wierzy, że taki sposób szycia jest najfajniejszy. Kiedyś dostała w prezencie zestaw, który pozwalał uszyć samodzielnie laleczkę. Szczerze mówiąc nawet nie spróbowała i sama musiałam się z tym zmierzyć – bo laleczkę owszem, chciała mieć. Zaryzykowałam i kupiliśmy kolejną, ale prostszą wersję pacynki i przepadła! Bardzo jej się spodobały takie robótki ręczne. Co prawda od pierwszego zakupu minęło trochę czasu i na pewno jej umiejętności manualne oraz cierpliwość poprawiły się – niemniej w drugim podejściu niewiele musiałam jej pomagać. Tego typu zestawy są bardzo bezpieczne – igła jest plastikowa, ucho duże, nici grube. Siedziała obok mnie cichutko, mogłam spokojnie pracować, od czasu do czasu prosiła tylko o skorygowanie szycia.

W ostatnich dniach sprawdziły nam się też mozaiki. Znacie? – to takie drobniutkie elementy do układania przeróżnych wzorów. Osobiście uwielbiam! Bardzo mnie wyciszają. Jako dziecko miałam jeden taki zestaw, ale gdzieś przepadł podczas przeprowadzki. Jak tylko dzieci podrosły na tyle, że zabawa tego typu malutkimi elementami stała się dla nich bezpieczna – od razu kupiłam. Są niesamowite! Pozwalają ćwiczyć malutkie paluszki a jednocześnie doskonale się bawić. W naszym zestawie jest książeczka z kilkudziesięcioma inspiracjami do ułożenia – ale moje dzieciaki same tworzą rysunki na planszy. Liczba kombinacji jest niemal nieskończona. To zdecydowanie jedna z bardziej kreatywnych zabawek – nie tylko dla dzieci. Ćwiczy też wyobraźnię i umiejętność sprowadzenia obrazów do najważniejszych cech.

Wygląda na to, że kolejne dni też będą wymagały od nas niezłej organizacji w zakresie opieki nad córką. Jej przedszkolne kontynuuje strajk. Ech. Oby do świąt. Naprawdę liczę na to, że najbliższe dni przyniosą jednak upragnione porozumienie. Moje dziecko bardzo tęskni za swoją panią i innymi dzieciakami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge